piątek, 17 stycznia 2014

Między dwiema myślami

Zastanawiam się, jak wielki jest wpływ leków na mój mózg. Czuję się czasami lekko przymroczona, tak jakby mózg mi wolniej pracował i nie wiem, czy to nie jest wpływ leku, który biorę od ponad 10 lat. Moje doświadczenie i lekarze mówią, że to na razie konieczne, dopóki jestem w trakcie terapii, ale z drugiej strony boję się, że każdy dzień brania leku pogłębia ryzyko, że sobie jakoś zaszkodzę.

Uspokoiłam się po przeczytaniu fragmentu książki holenderskiego autora – Roberta Hartzemy. Zadziałała na mnie jakoś tak kojąco i poczułam, że nie jestem sama. Nie jest to książka skierowana do osób cierpiących na nerwicę natręctw, a czułam jakby pisał o mnie. Pomyślałam wtedy: może to, co przeżywam, nie jest aż tak dziwne i zdarza się wielu osobom?

Pisze o myślach, które się pojawiają, gdy chcemy się skupić np. na muzyce. Hartzema proponuje odnaleźć pod przykrywką tych myśli niosące je emocje. Może to być zazdrość, złość albo strach. Jeśli zaakceptujemy istnienie tych emocji, możliwe, że ten potok myśli po prostu ucichnie. Czasami nie jest to takie proste, myśli starają się jakby zakryć niosące je emocje. Dlaczego? Oto przykład: po kłótni nie chcieliśmy dopuścić do siebie uczuć takich jak niepewność, wina, złość albo frustracja. Po jakimś czasie wraca myśl o tej kłótni, przypominają się te nieprzyjemne uczucia, ale nie jesteśmy w stanie stanąć z nimi „twarzą w twarz”.  Zamiast skonfrontować się z tymi uczuciami, pojawiają się argumenty, które mają jakby usprawiedliwić cię, a te argumenty ciągną za sobą kolejne myśli. Celem  tych myśli jest utrzymanie określonego wizerunku siebie, tzn. to, kim chciałabyś być, lub jakim chciałabyś siebie widzieć. Hartzema twierdzi więc, że te myśli odnoszą się do konkretnego wizerunku ciebie, z którym nie chcesz się rozstać.

A gdyby to przenieść na sytuację kogoś z nerwicą natręctw? Mam powracające myśli, że jestem komuś winna pieniądze. Może trzeba skonfrontować się z tym strachem? Strachem przed rozstaniem się z wizerunkiem osoby sumiennej, która wszystko robi perfekcyjnie i nie pozwala sobie na błędy. Czy będę w stanie skonfrontować się z tym uczuciem, czy powrócę do bezsensownego upewniania się w kółko, że nie jestem nikomu winna pieniędzy?

Oprócz tego Hartzema pisze o bezproduktywności naszych myśli. Często miesiącami próbujemy zajmować się intensywnie jakimiś myślami, wręcz walczymy o jakieś rozwiązanie. Patrząc z perspektywy czasu, dostrzegamy, że rozwiązanie przyszło jakby zupełnie z innej strony i na nic się zdały te długie walki. Jeśli więc zbyt intensywnie przerabiamy jakieś myśli, jest to całkiem bezproduktywne. Może jedyny pożytek płynie z tego, że myśli te niosą informacje o emocjach?

Książka nazywa się w oryginale Tussen twee gedachten. Nie widzę, żeby była przetłumaczona na polski, ale jest na pewno w wersji niemieckiej i angielskiej. Póki istnieją mądre książki, nie tracę nadziei.


sobota, 24 sierpnia 2013

Stop running scared!

Przeczytałam rozdział na temat nerwicy natręctw w książce „Stop running scared!” autorstwa Herberta Fensterheima i Jean Baer. Według nich najlepszą metodą walki z natręctwami, jest powstrzymywanie się od wykonywania natrętnych rytuałów, co potwierdzają moje doświadczenia. Jeśli nie wykonasz jakieś natrętnej czynności i zamiast tego spróbujesz wytrzymać w lęku, który temu towarzyszy, natrętne myśli w końcu ucichną.
Swoją sumienność można za to ukierunkować na notowanie osiągnięć i wyliczanie korzyści płynących z powstrzymywania się. Autorzy proponują zawarcie fikcyjnej umowy ze swoim partnerem. Wyznacz w umowie, od czego chcesz się powstrzymać, a jeśli ci się to uda, wyznacz dla siebie nagrodę. Taką umowę można też zawrzeć z samym sobą.

Autorzy twierdzą, że jeśli próbujemy powstrzymywać się od pewnych rytuałów, nie powinniśmy dzielić się z innymi swoimi neurotycznymi myślami, ani spisywać ich. To sprawiłoby, że myśli staną się bardziej intensywne. 

środa, 27 lutego 2013

Kocham, nie biję

Od niedawna dociera do mnie, jak straszną wyrządzono mi krzywdę w dzieciństwie. Moi rodzice uważali, że aby dziecko wychować, trzeba je bić. Byłam bita dosyć często, czasami bolało, czasem było to raczej symboliczne, ale za każdym razem czułam to samo: że dzieje mi się krzywda, że jestem poniżana, że najważniejsze dla mnie osoby – ojciec i matka – kompletnie mnie nie szanują. Czułam się po prostu niegodnie. Dopiero po latach zaczynam to rozumieć i próbuję się przekonać, że każdy człowiek ma swoją godność, która jest niezależna od tego, jak się zachowujemy i jakie błędy popełniamy. Przeraża mnie to, że w Polsce bicie dzieci jest praktykowane w wielu domach i często tłumaczy się, że to przecież tylko klaps. Dla mnie nawet klaps ma ten symboliczny wymiar bicia dzieci: ja jestem silny i mogę z tobą zrobić, co mi się podoba. Najgorsze jest to, że takie dziecko żyje w przekonaniu, że faktycznie zasłużyło.

Medytacja


Staram się ostatnio medytować. Włączam sobie płytę z treningiem autogennym albo muzyką ayurvedyjską. Efekt jest bardzo przyjemny. Znalazłam informację o badaniach przeprowadzonych na osobach medytujących od długiego czasu i dla porównania przebadano też tych, którzy w ogóle nie medytują. Tutaj streszczenie: 
We have studied a number of long-term meditators in previous studies. The purpose of this study was to determine if there are differences in baseline brain function of experienced meditators compared to non-meditators. All subjects were recruited as part of an ongoing study of different meditation practices. We evaluated 12 advanced meditators and 14 non-meditators with cerebral blood flow (CBF) SPECT imaging at rest. Images were analyzed with both region of interest and statistical parametric mapping. The CBF of long-term meditators was significantly higher (p<.05) compared to non-meditators in the prefrontal cortex, parietal cortex, thalamus, putamen, caudate, and midbrain. There was also a significant difference in the thalamic laterality with long-term meditators having greater asymmetry. The observed changes associated with long-term meditation appear in structures that underlie the attention network and also those that relate to emotion and autonomic function. 
http://www.amenclinics.com/the-science/dr-amen-s-published-research


środa, 26 grudnia 2012

suplementy diety przeciwko nerwicy natręctw?

Przeglądałam właśnie książkę "Change your brain to change your body" (autor nazywa się Amen) i znalazłam rozdział o suplementach diety, różnych aminokwasach i innych substancjach, które mogą być pomocne w zmaganiach z zaburzeniami mózgu. Jeśli chodzi o moje zaburzenia, czyli nerwicę natręctw (autor używa określenia zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, pomocne mają być takie substancje:

- aminokwas 5-HTP (5-hydroksytryptofan), który jest budulcem serotoniny
- glicyna
- dziurawiec

Ogólnie dobre na mózg są też preparaty z rybim olejem (Omega 3 - EPA i DHA), kwas GABA i l-teanina (występuje w zielonej herbacie).

Przeczytałam jednak, że łączenie np. tego 5-HTP z lekami przeciwdepresyjnymi nie jest wskazane. 

niedziela, 23 grudnia 2012

Upływ czasu

Czasami tuż przed zaśnięciem mam jakieś myśli, obrazy, które wydają mi się bardzo prawdziwe, które ukazują mi prawdziwe przyczyny czegoś, jak jakieś olśnienia. Ostatnio np. myślałam o tym, jak się czułam przez kilka miesięcy, zanim pojawiły się moje pierwsze natręctwa. 

Myślałam dużo o upływie czasu. Dotarło to do mnie jakoś tak nagle, kiedy miałam 16 lat i bezustannie myślałam o tym. Nie potrafiłam się cieszyć życiem, bo to co wydawało mi się piękne, było też jednocześnie bardzo smutne, bo takie ulotne. Koncerty, wspólne imprezy z przyjaciółmi, wydawały mi się przepiękne, ale jednocześnie przerażające. Szukałam intensywnie czegoś, co nie przemija, co będzie dla mnie jakimś takim fundamentem przez całe życie. Wtedy chyba nie przyszło mi do głowy nic oprócz miłości. Byłam pewna, że chce znaleźć mężczyznę, z którym spędzę całe życie. Natręctwa pojawiły się w momencie, kiedy spotkałam faceta, o którym pomyślałam: to idealny mężczyzna dla mnie. 

I właśnie kilka dni temu przyszło mi do głowy, że te natręctwa były dla mnie jedynym rozwiązaniem dla tej mojej rozpaczy wywołanej przemijaniem czasu. Że potrzebowałam koniecznie czegoś trwałego, a nie miałam akurat żadnego ważnego celu życiowego i mój mózg wymyślił sobie myśli natrętne. Może miały spełniać taką funkcję: w momentach, kiedy coś mogłoby być piękne, np. koncerty, spotkania, wycieczki, miałam coś, co obrzydzało mi te wydarzenia: myśli natrętne, które nosiłam później przez lata ze sobą, na wszystkie imprezy. Osoby, które cierpią na natręctwa, rozumieją na pewno, jak to jest. 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Drobne postępy


Na początku muszę się pochwalić.
Myślę, że czynię postępy w walce z moimi natręctwami. Praktykuję na co dzień metodę behawioralną, tzn. konfrontuję się z sytuacjami, które wywołują u mnie lęk. W moim przypadku to lęk przed tym, że mogłam kogoś nieświadomie oszukać, tzn. dać komuś za mało pieniędzy albo wziąć od kogoś za dużo.  Nieprzyjemne są dla mnie wspólne wyjazdy ze znajomymi, czy chociażby wyjścia do miasta, gdzie trzeba się rozliczać, wspólnie zapłacić za jedzenie, później komuś oddawać itd.
Dzisiejsza sytuacja transakcyjna nie była dla mnie nieprzyjemnością. Zapłaciliśmy wspólnie za jedzenie, wyszłam ze spokojem z restauracji  i w drodze opowiadaliśmy sobie żarty. Teraz  się zastanawiam, czy zająć się tą sytuacją teraz czy spróbować odsunąć to na później. Wiem, że nic się nie stanie, jeśli pomyślisz o tym jutro.

Ale jednak podsumuję to teraz:

Zapłaciłam ze swoich 50 zł, dostałam 30 zł od kelnera z powrotem, to się zgadza. Bardziej skomplikowane jest zawsze to, co dotyczy wymiany pieniędzy między mną a znajomymi. Mój znajomy chciał mi dać 5 zł za to, co sam zamówił. Dał mi banknot 10 zł, ja dałam mu 5 zł i schowałam jego banknot do portfela. 

Teraz odświeżyłam to w myśli, ale nie czuję ulgi. Chętnie bym jeszcze raz o tym pomyślała, chociaż nie jest to przyjemne. Myślę sobie: pomyśl nawet teraz , że możliwe jest, iż popełniłaś błąd i spróbuj teraz żyć z tą myślą. Może nie dałaś mu 5 zł i w takim razie popełniłaś błąd. W tych zaburzeniach najgorsze jest to, że boję się popełnić błąd.

Ciekawe jest jeszcze jedno spostrzeżenie: zazwyczaj taka sytuacja płatnicza wywołuje u mnie nieprzyjemne uczucie. Dziś podeszłam do tego dość optymistycznie, pomyślałam: fajnie, że znowu pojawia się coś dla mnie "skomplikowanego", w ten sposób mogę się po raz kolejny skonfrontować z moim lękiem, a to sprawia, że jestem o jeden krok bliżej do mojego wyzdrowienia.