niedziela, 23 grudnia 2012

Upływ czasu

Czasami tuż przed zaśnięciem mam jakieś myśli, obrazy, które wydają mi się bardzo prawdziwe, które ukazują mi prawdziwe przyczyny czegoś, jak jakieś olśnienia. Ostatnio np. myślałam o tym, jak się czułam przez kilka miesięcy, zanim pojawiły się moje pierwsze natręctwa. 

Myślałam dużo o upływie czasu. Dotarło to do mnie jakoś tak nagle, kiedy miałam 16 lat i bezustannie myślałam o tym. Nie potrafiłam się cieszyć życiem, bo to co wydawało mi się piękne, było też jednocześnie bardzo smutne, bo takie ulotne. Koncerty, wspólne imprezy z przyjaciółmi, wydawały mi się przepiękne, ale jednocześnie przerażające. Szukałam intensywnie czegoś, co nie przemija, co będzie dla mnie jakimś takim fundamentem przez całe życie. Wtedy chyba nie przyszło mi do głowy nic oprócz miłości. Byłam pewna, że chce znaleźć mężczyznę, z którym spędzę całe życie. Natręctwa pojawiły się w momencie, kiedy spotkałam faceta, o którym pomyślałam: to idealny mężczyzna dla mnie. 

I właśnie kilka dni temu przyszło mi do głowy, że te natręctwa były dla mnie jedynym rozwiązaniem dla tej mojej rozpaczy wywołanej przemijaniem czasu. Że potrzebowałam koniecznie czegoś trwałego, a nie miałam akurat żadnego ważnego celu życiowego i mój mózg wymyślił sobie myśli natrętne. Może miały spełniać taką funkcję: w momentach, kiedy coś mogłoby być piękne, np. koncerty, spotkania, wycieczki, miałam coś, co obrzydzało mi te wydarzenia: myśli natrętne, które nosiłam później przez lata ze sobą, na wszystkie imprezy. Osoby, które cierpią na natręctwa, rozumieją na pewno, jak to jest. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz