Na początku muszę się pochwalić.
Myślę, że czynię postępy w walce z moimi natręctwami.
Praktykuję na co dzień metodę behawioralną, tzn. konfrontuję się z sytuacjami,
które wywołują u mnie lęk. W moim przypadku to lęk przed tym, że mogłam kogoś
nieświadomie oszukać, tzn. dać komuś za mało pieniędzy albo wziąć od kogoś za dużo. Nieprzyjemne są dla
mnie wspólne wyjazdy ze znajomymi, czy chociażby wyjścia do miasta, gdzie
trzeba się rozliczać, wspólnie zapłacić za jedzenie, później komuś oddawać itd.
Dzisiejsza sytuacja transakcyjna nie była dla mnie
nieprzyjemnością. Zapłaciliśmy wspólnie za jedzenie, wyszłam ze spokojem z restauracji i w drodze opowiadaliśmy sobie żarty.
Teraz się zastanawiam, czy zająć się tą
sytuacją teraz czy spróbować odsunąć to na później. Wiem, że nic się nie stanie,
jeśli pomyślisz o tym jutro.
Ale jednak podsumuję to teraz:
Zapłaciłam ze swoich 50 zł, dostałam 30 zł od kelnera z powrotem,
to się zgadza. Bardziej skomplikowane jest zawsze to, co dotyczy wymiany
pieniędzy między mną a znajomymi. Mój znajomy chciał mi dać 5 zł za to, co sam
zamówił. Dał mi banknot 10 zł, ja dałam mu 5 zł i schowałam jego banknot do
portfela.
Teraz odświeżyłam to w myśli, ale nie czuję ulgi. Chętnie bym jeszcze
raz o tym pomyślała, chociaż nie jest to przyjemne. Myślę sobie: pomyśl nawet
teraz , że możliwe jest, iż popełniłaś błąd i spróbuj teraz żyć z tą myślą.
Może nie dałaś mu 5 zł i w takim razie popełniłaś błąd. W tych zaburzeniach
najgorsze jest to, że boję się popełnić błąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz