Myśli natrętne nadal się zdarzają. Trzymają mnie w tym
błędnym kręgu. Wywołuje je zawsze jakaś określona sytuacja, nie wiem czemu, ale
od dobrych pięciu lat związane jest to zawsze z przekazywaniem pieniędzy.
Wyobraźmy sobie prostą życiową sytuację – umawiam się z koleżanką do teatru,
jestem na miejscu przed nią, więc kupuję bilety dla nas obu. Potem ona chce mi
oddać pieniądze, daje mi banknot dwudziestozłotowy, ja jej oddaję dwa złote. W
tym momencie w mojej głowie pojawia się jakiś impuls – potrzeba upewnienia się,
że na pewno dobrze się rozliczyłyśmy, wytłumaczenia sobie, że nie oszukałam
jej. Korzystając z wolnej chwili skupiam się, przerabiam w głowie całą tę „transakcję”.
Z napięciem i w skupieniu formułuję myśl, że wszystko jest w porządku i próbuję
przekazać tę myśl dalej, ale jakoś nie przechodzi, tak jakby w mózgu zrobił się
zastój, tak jakby na synapsach zawiązał się supełek i uniemożliwiał dalsze
przekazywanie informacji. Sprawa ma dla mnie w danym momencie tak priorytetowe
znaczenie, że próbuję przekazać tę myśl jeszcze raz, i jeszcze raz…
Miałam ostatnio taki sen. Mam przejechać samochodem przez
skrzyżowanie, ale światła bardzo szybko się zmieniają. Jadę już kawałek,
zielone światło nagle zmienia się na czerwone, potem znowu zielone, więc jadę,
po czym szybko włącza się czerwone, więc
gwałtownie zatrzymuję się, a z lewej strony już zaczynają jechać samochody.
Najgorsze w tym śnie jest to, że nie jestem sama. Opiekuję się trzema małymi
chłopcami, którzy biegną przed samochodem. Zanim więc ruszę na zielonym świetle,
muszę poczekać, aż chłopcy zaczną biec, żeby przypadkiem ich nie przejechać. Gdy
światło zmienia się na czerwone, boję się, czy nie wpadną pod samochód, który
nadjeżdża z lewej strony. Wszystko to wymaga ogromnego refleksu i zręczności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz