środa, 27 lutego 2013

Kocham, nie biję

Od niedawna dociera do mnie, jak straszną wyrządzono mi krzywdę w dzieciństwie. Moi rodzice uważali, że aby dziecko wychować, trzeba je bić. Byłam bita dosyć często, czasami bolało, czasem było to raczej symboliczne, ale za każdym razem czułam to samo: że dzieje mi się krzywda, że jestem poniżana, że najważniejsze dla mnie osoby – ojciec i matka – kompletnie mnie nie szanują. Czułam się po prostu niegodnie. Dopiero po latach zaczynam to rozumieć i próbuję się przekonać, że każdy człowiek ma swoją godność, która jest niezależna od tego, jak się zachowujemy i jakie błędy popełniamy. Przeraża mnie to, że w Polsce bicie dzieci jest praktykowane w wielu domach i często tłumaczy się, że to przecież tylko klaps. Dla mnie nawet klaps ma ten symboliczny wymiar bicia dzieci: ja jestem silny i mogę z tobą zrobić, co mi się podoba. Najgorsze jest to, że takie dziecko żyje w przekonaniu, że faktycznie zasłużyło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz